niedziela, 22 marca 2026

Niespodzianka dla tych, którzy czekają na kontynuację Brainstormu :)


ROZDZIAŁ 1

 

 

 

 

13 lipca 1986 r.

 

Zmierzch nad Pustynią Mojave nadchodził jak kurtyna – ciężka, rdzawa, opadająca gwałtownie i bezszelestnie. Słońce nie chowało się z godnością, lecz raczej umierało z jękiem pozostawiając po sobie purpurową smugę na niebie i dogorywało na tle poszarpanego horyzontu.

Steve i Manny szli już od kilku godzin, a prowizoryczna mapa drżała w dłoni Steve'a, jakby sama nie chciała wskazywać kierunku. Droga, której nie było na żadnym oficjalnym szlaku, prowadziła ich coraz głębiej w pustynną ciszę, aż krajobraz zaczął się zmieniać. Przed nimi jak spod ziemi wyrosły cztery wzniesienia, których układ był podejrzanie symetryczny. Jakby coś je tu ustawiło. I to celowo.

            Czując się niezbyt pewnie, ruszyli na szczyt wzniesienia, które niby nie było trudne do pokonania, jednakże sprawiało im kłopoty. Nie fizyczne, lecz jakby podświadomość próbowała ich powstrzymać. Przez dłuższą chwilę wdrapywali się na ostatnią skalną półkę, nie wiedząc, że około pół kilometra na północ, w jednej z wydrążonych skał znajduje się zamaskowana brama wjazdowa. Nikt o tym nie wiedział, dlatego krążyły plotki i opowieści o "bramach teleportacyjnych", które prowadziły do wnętrza tego górzystego okręgu. Steve i Manny słysząc to, zapalili się do wyprawy, by odkryć, co takiego tajemniczego jest pośrodku pustynnych gór i czy plotki mogłyby okazać się prawdą?

            Chłopcy stanęli na szczycie i spojrzeli w dół, zapominając o ostrzeżeniach i opowieściach starych pustelników, którzy pamiętali początki historii tego miejsca. Pomiędzy górami leżała dolina, kształtem przypominająca skalną misę pełną ciemności, która zdawała się pochłaniać ostatnie światło dnia. Cienie skalistych ścian oplatały dolinę niczym pazury martwego olbrzyma, a w dusznym bezruchu powietrza czuć było tylko popiół i kurz. Jedni określiliby to miejsce rozpadliskiem wyglądającym jak lej po uderzeniu meteorytu. „Piekielny Kocioł” – tak nazywali dolinę ci, którzy ocaleli; ci, którzy byli na tyle rozsądni, aby nie przekraczać niepisanej bariery czterech przerażających wzgórz. Starzy opowiadali o tajemniczych zaginięciach w ich okolicy. Kto raz zabłądził na "piekielnych piaskach", ten już nigdy nie wracał. „Piekielny Kocioł” pochłaniał ich, nie zostawiając nawet najmniejszego śladu. Czasem gdzieś pośród spękanej gorącem powierzchni i kilku wysuszonych kaktusów znaleziono parę osobistych rzeczy typu telefon, mapa, zapalniczka czy okulary. I nic więcej. Ślady urywały się u podnóży wzniesień, ale mało kto miał odwagę zejść do wnętrza gór i sprawdzić, czy biegną dalej po drugiej stronie.

            Steve i Manny spojrzeli po sobie i podjęli decyzję – raz kozie śmierć. Wejdą, zrobią nagranie i wyjdą – prosta sprawa. Nie zamierzali posuwać się dalej niż to konieczne, chociaż już stojąc na szczycie, czuli, że przekroczyli granicę. Zejście do wnętrza Kotła było jak wejście do innego świata. Manny przełknął głośno ślinę i z wahaniem ruszył za kolegą. Schodzili w dół ostrożnie, jakby chcieli zostawić sobie szansę na wycofanie się. Im niżej tym bardziej powietrze stawało się chłodniejsze, a zmierzch wcale nie przynosił ulgi, lecz jeszcze głębszy niepokój. Rozejrzeli się dookoła. Skały, czarne niczym spalone kości tworzyły naturalny amfiteatr, w którego centrum znajdowała się stara, porzucona stacja meteorologiczna – jak relikt po apokalipsie.

Gdy wreszcie stanęli na dnie doliny, Steve złapał gwałtownie Manny'ego za rękę i szepnął:

– Czujesz?

Jego kolega z przerażeniem pokiwał głową.

– Trzęsienie ziemi? – zapytał drżącym głosem.

– Nie sądzę – Steve przyłożył dłoń do spękanej ziemi. – Tak jakby coś tam było, pod nami.

Manny zaczął się trząść i jąkać:

– Nnie... ppotrzebbnie tu pprzyszliśmy...

            Steve przeszedł kilka kroków w stronę stacji, a Manny aż jęknął z przerażenia ściskając w rękach włączoną kamerę vhs. Na drżących nogach podreptał za Steve'm, ale miał wrażenie, że ktoś lub coś go obserwuje. Podeszli jeszcze dziesięć metrów bliżej i ujrzeli coś niezwykłego. Przed nimi, na powierzchni ziemi promieniście rozchodziły się pęknięcia, które wyglądały jak wypalone ogniem ślady. Steve rozejrzał się dookoła ze zdumieniem. Cienie wewnątrz Kotła zdawały się poruszać wbrew logice światła.

– Nagrywasz? – zapytał półgłosem Manny'ego.

– Tak, ale dziwnie się czuję – odszepnął. – Jakby coś kazało mi wybierać między wejściem a ucieczką. Chodźmy stąd Steve, to miejsce jest naprawdę przeklęte.

Steve stanął przodem do kamery i powiedział:

– Znajdujemy się na dnie „Piekielnego Kotła”. Za moimi plecami widzicie starą stację meteorologiczną. Jest zardzewiała, poskręcana jak wrak czołgu i sterczy samotnie na tle ciemniejącego nieba. Jej anteny nie powinny się poruszać, a jednak obracają się wokół. Pod ziemią coś się porusza, ale cisza jaka tu panuje jest nie do opisania. Nie słychać nawet obracającej się anteny, tak jakby dźwięk w tym miejscu został kompletnie zagłuszony.

            Manny nagrywał go i w miarę jak Steve przesuwał się bliżej stacji, Manny podążał za nim. Jakby coś przyciągało ich obu, a oni nawet nie zdawali sobie z tego sprawy.

– Skoro niczego tu nie ma, to zajrzymy jednak do stacji. Zobaczymy, czy faktycznie jest się czego.... – Steve urwał widząc przerażoną twarz Manny'ego.

            Manny zastygł w bezruchu, pokazując palcem na coś za plecami kolegi. Ten odwócił się i zachłysnął z wrażenia. Za nim ponad stacją unosiła się szmaragdowa poświata, która zaczęła się niespodziewanie – najpierw subtelnie, ostrożnie. Potem zgęstniała i zaczęła pulsować, a jej rozmiar zdawał się powiększać i niespotykanie szybkim tempie zbliżać do chłopców. Rozległ się upiorny krzyk i wszystko ustało. Na ziemi leżała tylko kamera, na której nagranie kończyło się migawką czegoś co przypominało przezroczystą kopułę zawieszoną tuż nad ziemią. Na taśmie po nagraniu pozostały tylko trzaski, zielony błysk i sześć sekund ciszy. Po chłopcach nie było ani śladu. Tydzień później znaleziono samochód Ford Bronco, porzucony około kilometra od tajemniczego miejsca i częściowo przysypany piaskiem.

            „Piekielny Kocioł” został wpisany w lokalne legendy jako " Punkt Zero" – miejsce, gdzie dźwięki znikają, czas płynie inaczej, a nocą pojawia się zielony błysk. Miejscowi uczą dzieci, by się tam nie zbliżały, ale to nie pomaga. Co jakiś czas ktoś rusza na pustynię i nigdy nie wraca.

            Ludzie mówią, że czasami o zmierzchu ponad wzniesieniami, widać zieloną poświatę, która pojawia się tuż ponad szczytami. Migocze przez kilka sekund, po czym znika. Ci, którzy to widzieli przysięgają, że w środku widać twarze, a inni, że słychać szepty, które echem niosą się po pustyni.

            Czy kiedykolwiek poznamy prawdę? Co tak naprawdę kryje się w „Piekielnym Kotle”?


sobota, 21 marca 2026

Recenzje, recenzje...

Od dnia premiery napływają do mnie piękne, zachwycające recenzje, a także te krytyczne. Jako debiutant dopiero wyrabiam sobie tzw. markę. Zauważyłam, że większość ludzi traktuje tę książkę jako kryminał. Sprawa potrójnego zabójstwa kwalifikuje moja powieść do gatunku kryminał/ thriller, ale za tą historią kryje się coś więcej. Może to błąd, że wcześniej nie nakierowałam czytelników na wątek sci-fi, przez co niektórym mogło to nie pasować. Fabuła jest tak skonstruowana, by stopniowe odkrywanie tajemnic przyciągało czytelnika.

Nie każdy lubi sci-fi i łączenie tego gatunku z innymi. Ja jednak poszłam w stronę, która wydała mi się ciekawa. Czyż nie ma wśród nas nikogo, kto nie chciał mieć super mocy? Nie chciał być super bohaterem? W mojej powieści wykorzystałam wątek, którego nie rozwiązało do końca Archiwum X. Puściłam wodze fantazji i zrobiłam to, co nieustannie próbował udowodnić Fox Mulder :D 

Na szczęście są czytelnicy, którzy rozumieją przesłanie i z niecierpliwością czekają na kontynuację :) Bardzo mnie to cieszy i dwie średnie recenzje nie powstrzymują mnie przed pisaniem dalszego ciągu przygód Johna i Robin. Tym razem jednak nie będzie brutalnych morderstw, tylko odkrywanie przeszłości Robin i wkroczenie do niesamowitego świata ukrytego przed wzrokiem ludzi. 

Jeśli Was zaciekawiłam, sięgnijcie po Brainstorm. Jeśli go przetrwacie, to zabiorę Was w podróż do niezwykłego świata, gdzie czas i przestrzeń przestają istnieć, a zwykli z pozoru bohaterowie, nabierają innego wymiaru :) 
 

czwartek, 12 marca 2026

Zwiększanie wysiłków i środków na promocję książki

 W ostatnim czasie Facebook bardzo ogranicza zasięgi na mojej stronie autorskiej. Wkurza mnie to, bo przecież social media pełnią jedno z najważniejszych narzędzi w promowaniu swojej powieści. Książka w miarę dobrze się sprzedaje, ale zawsze można podkręcić sprzedaż.  

Debiutantom nie jest łatwo się wybić. Owszem znalazłam czytelników za co jestem bardzo wdzięczna. Mija niecały miesiąc od premiery, więc mam nadzieję, że to się wszystko jeszcze rozkręci. 

Dzisiaj wysłałam druga część sagi do 11 wydawnictw, z nadzieję, że któreś zdecyduje się wydać książkę w modelu tradycyjnym. Jak to będzie w rzeczywistości? To się dopiero okaże.


środa, 11 marca 2026

Projekt: Brainstorm już w sprzedaży!

Długo mnie tu nie było! Mnóstwo czasu zajęło mi przygotowywanie się do premiery mojej debiutanckiej powieści "Projekt: Brainstorm". Po wielu miesiącach ciężkiej pracy, pełnej wyrzeczeń mogę odetchnąć z ulgą. Moja książka jest już w sprzedaży w wielu księgarniach online i na platformach e-bookowych.

Ku mojemu zdziwieniu i radości książka zbiera bardzo dobre recenzje i opinie. To podobno bardzo rzadkie w przypadku debiutu. Cieszy mnie każde dobre słowo, a każda konstruktywna krytyka pozwala rozwijać się jeszcze bardziej. Wielu czytelników polubiło moich bohaterów, a nawet utożsamiają się z niektórymi postaciami. Wiem, że niektórzy bohaterowie są wkurzający, ale taki był mój zamysł. Chciałam, żeby czytelnik miał ochotę nimi potrząsnąć i przemówić im do rozumu :D I chyba się udało.

Dostaję pytania związane z kontynuacją. Bo Brainstorm ( będę pisała w skrócie :D) jest pierwszym tomem z zaplanowanego cyklu 6 książek. Druga część zatytułowana "Tajemnica Mojave" znajduje się już w wydawnictwie i czekam na ocenę, czy zostanie wydana i na jakich warunkach. W  między czasie wyślę tekst to innych, by mieć jakieś rozeznanie, na wypadek, gdyby moje wydawnictwo nie podjęło się wydania.

Będzie mi bardzo miło, jeśli zajrzycie tu od czasu do czasu i weźmiecie udział w dyskusji. Z pewnością znajdziecie tu kontrowersyjne pytania i jestem ciekawa waszych odpowiedzi, teorii i przemyśleń.